czwartek, 17 czerwca 2010

moje filcowanie - polarny & co.


Nieco ponad miesiąc temu dostałam miłą propozycję projektowania filcowych prac z wykorzystaniem produktów i narzędzi firmy Rayher. Z pięknej wełny, którą otrzymałam powstało już kilka drobiazgów, w tym to, co widać poniżej.


Miś

pink needlefelted polar bear


pink needlefelted polar bear


pink polar bear and his softie


pink polar bear and his softie


tiny softie with spooky eyes :)


:)


pink needlefelted polar bear


Miś ma ok. 12cm wysokości i jest grzechotką. Wewnątrz zafilcowałam plastikowy wkład od jajka niespodzianki z drobnym makaronem. Grzechocze pięknie - filc nie tłumi dźwięku, czego się obawiałam. Zafilcowywanie tak dużego przedmiotu powoduje, że czas wykonania pracy bardzo się wydłuża - nie można filcować wgłąb, lecz głównie pod małym kątem, tuż pod powierzchnią. Jest to projekt raczej dla zaawansowanych filcujących :)

Maskotka (kotek?) jest malutka i ma strrrraszne, turkusowe oczka :)

Miśka i jego filcową maskotkę zrobiłam z wełny przygotowanej specjalnie do filcowania igłami (choć kulki robione na mokro też wyszły świetnie). Filcuje się szybko, piękne kolory, głównie melanże. Wełna oczywiście barwiona, ale kolory są przyjemnie "naturalne". Nieco szorstka faktura wełny także daje miłe wrażenie pracy z naprawdę naturalnym materiałem. W tym projekcie wykorzystałam przede wszystkim wełnę z zestawu różowego i szarego.



Wiosenne deco - roślinka i ptak


felted seedling and purple birdie


needlefelted birdie


needlefelted birdie

felted seedling

felted seedling


Projekt z serii łatwe filcowanie :) Ponieważ poproszono mnie o wykonanie prac o różnym poziomie trudności, postanowiłam wykonać prostego ptaszka z minimum detali. A ponieważ ostatnio wielką radość sprawia mi hodowanie roślin z nasion, obserwowanie kiełków, młodych wątłych roślinek (!), doszłam do wniosku, że zrobię sobie też trwalszą, filcową wersję takiego "kiełka" :) Stoi na biurku i cieszy oko :)

Ptaszek zrobiony jest z pięknej fioletowej wełny z różowego zestawu Rayhera, listki zaś z przedelikatnej czesanki merino 18 mikronów z zestawu zielonego. Listki wstępnie ukształtowałam igłami a następnie ufilcowałam na mokro.

Jak pisałam, przy wykonaniu tych prac korzystałam też z narzędzi Rayhera - igieł i maty. Fajne, nowe doświadczenia :)


Kolejne prace niebawem... I hope.

Miłego wieczora!
o.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Dość twórczy weekend za mną.
Nadal z nosem w magnesach, myślę intensywnie o kolejnych mini projektach.

Z nowości - to co sfotografowałam...


Zestaw pocztówkowy z wykorzystaniem grubszych szkiełek.


glass magnets



Zestaw pinezek (dla kogoś, kto woli korkowe tablice) -
- w kolorach aqua i starego fioletu, znowu z miłosnym listem... Ładnie wyszły :)


glass marble push pins


glass marble push pins





No i motyle znów, ale inne tym razem.

glass magnets




W związku z pytaniami - magnesy teraz wreszcie powinny być już na Allegro - dotąd jakoś tak rozchodziły się w drugim obiegu :) Powolutku dorabiam jednak kolejne i powolutku wystawiam.
Zapraszam - kliknij w zdjęcie :)





A jeśli jakiś zestaw wpadł Wam w oko, a już się sprzedał - napiszcie, postaram się coś z tym zrobić :)


Miłego popołudnia!
o.

wtorek, 20 kwietnia 2010

nic takiego


Nic takiego szczególnego, ale jestem zadowolona. Magnesy się robią i powolutku sprzedają nawet. Zbieram fundusze na kolejne pomysły.

Zaraz kładę dziewczynki i, mam nadzieję, zmontuję komplet czy dwa.

Bardzo miłe jest pakowanie większej ilości naraz, taka taśma produkcyjna. To całe przycinanie, stemplowanie, przyklejanie. A w pudełeczku rośnie stosik. Miłe.















Spokojnego wieczora.
Yours
o.

sobota, 17 kwietnia 2010


Wszelki wypadek

Zdarzyć się mogło.
Zdarzyć się musiało.
Zdarzyło się wcześniej. Później. Bliżej. Dalej.
Zdarzyło się nie tobie.

Ocalałeś, bo byłeś pierwszy.
Ocalałeś, bo byłeś ostatni.
Bo sam. Bo ludzie. Bo w lewo. Bo w prawo.
Bo padał deszcz. Bo padał cień.
Bo panowała słoneczna pogoda.

Na szczęście był tam las.
Na szczęście nie było drzew.
Na szczęście szyna, hak, belka, hamulec,
framuga, zakręt, milimetr, sekunda.
Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.

Wskutek, ponieważ, a jednak, pomimo.
Co by to było, gdyby ręka, noga,
o krok. o włos
od zbiegu okoliczności.

Więc jesteś? Prosto z uchylonej jeszcze chwili?
Sieć była jednooka, a ty przez to oko?
Nie umiem się nadziwić, namilczeć się temu.
Posłuchaj.
jak mi prędko bije twoje serce.


Wisława Szymborska

wtorek, 23 marca 2010

tasiemek farbowanie


Miłe zajęcie, szybkie, zabawne i niedrogie.
Nigdy do końca nie wiadomo, co wyjdzie :)




Miał to być tylko trening przed farbowaniem większych tkanin. Ale mnie wciągnęło :)

Potrzebne są bawełniane tasiemki troczkowe, trochę sznurka i farby do tkanin
(no i stary emaliowany ganek). Można uzyskać różne efekty, czasem naprawdę zabawne. Super do pakowania prezentów, jako wiosenna smycz do kluczy ale też do ozdabiania szytych drobiazgów czy prac papierowych.






Miłego dnia!
o.

poniedziałek, 22 marca 2010

rozliczenie z przeszłością


Nie było mnie bardzo długo a w międzyczasie jednak trochę rzeczy powstało. Nie wszystkie chciało mi się fotografować, nim poszły do ludzi. Były oczywiście kartki, stroje balowe (dla tancerki hula i murzynka) i wszystko, co mama z trójki klasowej powinna wykonać w 24 egzemplarzach.

Dziś trzy rzeczy, które miło się robiło.


I. Niby porcelanowe serduszka z fimo


Bardzo miła oku ozdoba.
Z białego fimo ostemplowanego, wypalonego, pokrytego warstewką płynnego fimo i wypalonego ponownie.
Brzegi wykończone bardzo drobnym papierem ściernym.
Pięknie wyglądały na choince a teraz wiszą sobie w kuchni.



II. Masa papierowa

dino dla Majki

Moje pierwsze spotkanie z tą techniką. Byłam zachwycona :)
Dla tych, którzy jeszcze nie próbowali -
- na początek nie warto bawić się w robienie domowej masy z papieru, kredy malarskiej, kleju...
Ja kupiłam w sklepie sponiewieraną paczuszkę gotowej masy za 4,50, solidnie wyrobiłam z odrobiną wody
(dobrze jest zostawić na pół godzinki, by równomiernie rozmiękła) i pracowało się w tym fantastycznie.
Stelaż z folii alu i taśmy malarskiej. Po wyschnięciu uzupełniłam masą pęknięcia i poprawiłam kilka detali.
Gdy całość wyschła, oszlifowałam a Majer pomalował akrylami.
Gotowa praca jest leciutka, zadziwiająco wytrzymała i super się ją ozdabia.

Dinozaurów powstało 5 czy 6, ale resztę robiły dzieci (i mamy) z sąsiedztwa przy kawie i ciachach.
Zabrały do domu i zdjęć nie ma :)


III. zdjęcia

Prawie żadne :)


Za to Mila trochę zaskoczyła na pierwsze foto "lekcje" :)



A teraz nowe wiosenne otwarcie. I nareszcie światło zagląda z drugiej strony domu.

piątek, 19 marca 2010

montuję ergo sum


Hello!

Jestem, tworzę, montuję. Jak zawsze lekko nie wyrabiam. Idzie wiosna.

Od czasu WOŚP, zbratałam się znów z magnesami ze szkiełek.

Gotowych mam 15 kompletów, kilka na warsztacie. Część sfotografowana, sesja dość jednolita :)
Tak to wygląda:


Kwadratowe teraz są u mnie na topie.



I ptaszki naturalnie.


Ten zestaw dedykowany jest Kasi M.
(dla mnie Kasieńce vel Królewnie)


I jeszcze kilka.





Poza płaskimi, nadal uwielbiam te grubsze, ze szklanych oczek.
Ten komplet z miłosnym wierszem szczególnie mi się podoba.
Papiery do niego nabyłam od ljf designs.




I tyle. Magnesy będą na Allegro a za czas jakiś w pewnej galerii. Jakby co :)

Wreszcie dopracowałam technologię ich montażu do poziomu, który mnie satysfakcjonuje {co w sumie zajęło mi jakieś 2 i pół roku, więc póki co będę ciut mniej uczynna i szczegóły zachowam dla mua :) }
Powiem jedno - należy grzebać godzinami (latami) w sieci i babrać się w wielu klejach :)


See ya soon!
o.